Z nadejściem września zaczęłam moje wakacje. Były boskie, bo to wakacje marzeń - jeżdżenie samochodem po Włoszech.
Włochy są wyjątkowo bliskie mojemu sercu, albowiem mam za ojca chrzestnego Giorgio'a - Włocha z krwi i kości. Wraz z rodziną miałam kiedyś zamieszkać w Mediolanie. Plany nie wyszły, ale nie przeszkodziły w częstej eksploracji urzekającego piękna tego kraju, poznawaniu ludzi, zwyczajów i oczywiście kuchni z różnych regionów od Piemontu po Palermo.
Zawsze moimi przewodnikami byli Giorgio i jego przyjaciele. Ja jednak kiedyś obiecałam sobie, że przyjadę tu z moimi przyjaciółmi i będziemy sami snuć się po uroczych zakątkach Italii. Właśnie zrealizowałam ten plan i jest bosko.
Z utęsknieniem czekam na kolejne wakacje...





































